W dniach 17-19 października 2025r. odbyło się po raz kolejny spotkanie formatorów i socjuszy w Toruniu. Było nas tym razem około 45 osób z wszystkich wspólnot Prowincji Warszawskiej, tj. z Polski, Białorusi i Litwy. „Stawili” się na nim wszyscy zainteresowani formacją i jej właściwym przebiegiem.
Spotkanie – jak każde tego typu – przebiegło pod znakiem UCZTY. I były to te najważniejsze – Eucharystyczne, i ich intencje i kazania; była uczta duchowa, na którą złożyły się Słowa Pana skierowane do nas w czasie Ewangelii, ale były też myśli Edyty Stein, obficie cytowane przez o.Kamila w jego wystąpieniu, a także jego komentarz do nich; były uczty dyskusyjne, kiedy to z pełnym zaangażowaniem dyskutowaliśmy zawzięcie o formacji i jej poprawie… Były uczty czytelnicze przygotowujące do spotkania, w ramach których czytaliśmy np. teksty oo. Tadeusza Florka i Przemysława Pliszczyńskiego z ostatniego numeru „Żyć Karmelem w Świecie”. Było też swoiste otwarcie „okna na świat”, polegające na przyjęciu pozdrowień od o.Prowincjała, o. Łukasza Kansego OCD oraz zapoznaniu się z kierunkami prac nad Ratio Generalis (nad którym pracuje cały karmelitański świat). Nie zabrakło też uczty „dla podniebienia” w postaci bogatego zestawu surówek, sałatek, serów, wędlin i ryb, które przygotował Dom Pielgrzyma w Toruniu.
Dużym zainteresowaniem cieszyło się wystąpienie o. Tadeusza Florka (prowincjała Prowincji Krakowskiej) na temat tego „Jak prowadzić rozmowy formacyjne we Wspólnotach OCDS. Kluczowe zasady skutecznego duchowego towarzyszenia” (odtworzone nagranie), a przede wszystkim: warsztaty na temat sprawdzonych metod prowadzenia rozmów, typu: „czy dobrze Cię zrozumiałem?”, „czy właśnie to chciałeś powiedzieć”, „czy nie za daleko idę w swoim myśleniu, przypisując ci takie zdanie”… Ciekawe też były sugestie dotyczące „rozbudzenia” osób, o których powiedzielibyśmy, że są zamknięte, a które też pukają do naszych wspólnotowych drzwi: „jak się czujesz we wspólnocie?”, „co Ciebie poruszyło w trakcie naszego spotkania?”, „milczysz, a ja nie bardzo wiem, co o tym myślisz?”, itd. Itd. Podpowiedzi zaczerpnięto z książki „Towarzyszenie duchowe. Wspólne wzrastanie w wierze” Franza Jalicsa SJ.
W czasie spotkania ponownie powróciła kwestia wchodzenia formatora w „stare buty” tj. powielania starych wzorców – tego, czego sam doświadczył na formacji, a co niekoniecznie jest dobre, ale też – co okazało się pewnym novum – przekroczenia starych nawyków w wyniku inicjatywy formowanych.
Ale najważniejsza była Edyta Stein i jej refleksje, które na nowo, z większą niż dotąd siłą, wybrzmiały w nowych konfiguracjach i złożeniach. Edyta i cały Karmel rozeznanie powołania wiąże ściśle z powołaniem do życia modlitwy i świadomego życia wewnętrznego. Rozeznanie traktuje w kategoriach drogi (Drogi na Górę Karmel, Małej drogi, Drogi doskonałości), którą nikt nie obiera sobie sam, lecz po której wiedzie go Bóg, a to wymaga rozbudzenia życia osobowego i pewnej dojrzałości psychologicznej. Formowany winien więc być osobą (a przynajmniej winien się taką stawać), która „dysponuje sobą”, „ma kontakt z własnym wnętrzem”, „wyczuwa swoją swoistość” i dopiero na tym gruncie możliwa jest formacja, która „jest czymś o wiele bardziej skomplikowanym, bardziej tajemniczym, mniej uzależnionym od samowoli” niż mogłoby się to wydawać. Jest na pewno – w swej najgłębszej istocie – dziełem Bożej łaski, która współpracuje z duszą, żeby „materiał” formacyjny „zasymilować” z nią. I tylko osoba, mająca kontakt z własnym wnętrzem, wyczuwająca własną swoistość, świadomie wybiera pokarm dla duszy, ale też zostaje „wciągnięta w najgłębszą głębię duszy przez coś, co działa z większą siłą niż cały świat”. Doświadcza „wdarcia się nowego, potężnego, wyższego życia – życia nadprzyrodzonego, boskiego”. I ona też odbiera „każde sensowne żądanie, które ze zobowiązującą mocą staje przed duszą” jako Słowo Boga… i oddaje się Bogu całkowicie.
A do pewnych ciekawostek na pewno należy ta, że pani na portierni w Domu Pielgrzyma wyraźnie się nami, świeckimi karmelitami, zainteresowała i podpytywała o nasze codzienne zobowiązania i obowiązki.
Z czym wracaliśmy do domu? Z nieodpartym pragnieniem „posiadania samych siebie” i „dysponowania sobą”, „wyczuwania swojej swoistości” i bycia „wewnętrznie zebranymi”, by na tym gruncie („osiągania swojego wnętrza”) móc z całą siłą i mocą „rozporządzić całą skupioną siłą duszy” i swobodnie zadysponować sobą w służbie dla Pana, czyli stanęły przed nami nowe wyzwania… na pewno twórcze i inspirujące.
