W przeddzień pierwszej soboty lipca, jak co roku, warszawska wspólnota Świeckiego Karmelu wyruszyła do sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Zamartem. Tym razem uroczystości miały być wyjątkowe, bo połączone z przybyciem do klasztoru relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej świętych rodziców, Zelii i Ludwika Martin.
Podróż
Podróż rozpoczęliśmy Mszą Świętą, sprawowaną przez ojca Leszka Jasińskiego OCD, który podróżował razem z nami. Towarzyszył nam również ojciec Grzegorz Góra OCD wraz ze swoją mamą. Wyruszyliśmy trochę po dwunastej, busem prowadzonym przez jednego z naszych członków, Leszka. Na samym początku drogi odprawiliśmy półgodzinną modlitwę wewnętrzną. Po jej zakończeniu w busie zabrzmiał gwar wielu rozmów, zaczęły też krążyć nietypowe przekąski, takie jak morwa czy suszony bób. Podróż mijała spokojnie, nareszcie mieliśmy dużo czasu, żeby spokojnie ze sobą porozmawiać i wspólnie się pośmiać. Naszą radość przyćmiewała nieco żałoba po niedawno zmarłej Iwonce, jednak wiedzieliśmy, że nie miałaby nam za złe tej wesołości – wręcz przeciwnie, na pewno uśmiechała się, patrząc na nas z nieba. O 15:00 odmówiliśmy za nią koronkę do Miłosierdzia Bożego i tajemnice bolesne różańca.
Podczas dalszej drogi minęliśmy powstającą powoli ogromną figurę Matki Bożej w Konotopiu i zatrzymaliśmy się na postój przy sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Liczyliśmy, że zjemy tam posiłek, ale niestety okazało się, że kawiarnia czynna jest do godziny 17:00, a my dotarliśmy tam o 17:07. Zwiedziliśmy więc tylko – każdy indywidualnie – sanktuarium, pomodliliśmy się chwilę, po czym ruszyliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się na posiłek w innym miejscu, gdzie część osób zjadła obiad, część zapiekankę, a inni zadowolili się przepysznymi jagodziankami z pobliskiej piekarni. Kiedy już wszyscy się najedli, ruszyliśmy dalej, trochę już zmęczeni, ale nadal w dobrych humorach. W drodze odmówiliśmy jeszcze Nieszpory, część osób dalej rozmawiała, część próbowała czytać, jeszcze inni przysypiali.
U celu
Zaczynało się już ściemniać, kiedy dojechaliśmy do klasztoru w Zamartem. Zbliżając się do sanktuarium odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski – akurat wybiła 21:00. Na miejscu wysadziliśmy Ojców, którzy mieli nocować w klasztorze, i ruszyliśmy do hotelu w Chojnicach. Większość z nas od razu po zameldowaniu się w pokojach poszła spać – wiedzieliśmy, że nazajutrz czeka nas wczesna pobudka i długi dzień. Z niektórych kwater jednak jeszcze długo dobiegały przytłumione śmiechy.
Następnego dnia o 7:20 spotkaliśmy się przy busie – wszyscy oprócz Marcina, który postanowił pójść do klasztoru pieszo i ruszył kilka godzin wcześniej. Podczas krótkiej podróży odmówiliśmy Jutrznię. Ponieważ było chłodno, nasza jak zawsze zaopatrzona we wszystko Przewodnicząca zaoferowała, że może pożyczyć komuś dodatkowe rajstopy, co wywołało pewne rozbawienie w grupie.
Wysiadając z autokaru zobaczyliśmy machającego do nas Marcina, który dotarł do celu przed nami. Wciąż uśmiechnięci powędrowaliśmy do klasztoru, gdzie czekało na nas przepyszne śniadanie – wędliny, biały serek, pomidory, a nawet – ku zachwytowi wspomnianej wcześniej Przewodniczącej i paru innych osób – sushi, które, jak się okazało, zostało ojcom podarowane. Kiedy przyszła do nas gospodyni, która przygotowała te pyszności i która niedawno obchodziła imieniny, odśpiewaliśmy jej Plurimos Annos. Oprócz naszych Ojców, którzy dołączyli do nas na śniadaniu, powitał nas również przełożony zamarckiego klasztoru, ojciec Józef Tracz OCD. Niestety nie mógł spędzić z nami dużo czasu, ponieważ musiał nadzorować ostatnie przygotowania przed powitaniem relikwii.
Syci i zadowoleni przeszliśmy do kościoła, by oczekiwać na ich przybycie. Przyjechały samochodem w towarzystwie eskorty motocyklowej i przy dźwięku dzwonków i hymnu peregrynacji zostały uroczyście wniesione do świątyni.
Uroczystość
Po wniesieniu relikwii mieliśmy czas na indywidualną adorację, a także wypisanie próśb i podziękowań na przygotowanych specjalnie do tego celu karteczkach. Zostały one wrzucone do koszyczka – pojadą do Alençon, gdzie zostaną złożone w kołysce świętej Tereski, jest to także miejsce śmierci jej świętej mamy, Zelii.
O godzinie 10:00 odmówiliśmy wspólnie tajemnice radosne różańca, a o 11:00 ojciec Krzysztof Pawłowski OCD wygłosił konferencję dotyczącą roli Matki Bożej w życiu rodziny Martin, ale też o wpływie rany porzucenia przez matkę (poprzez jej śmierć) na życie św. Tereski.
Krótko po zakończeniu wykładu rozpoczęła się Eucharystia, odprawiana przez Ojca Delegata do spraw OCDS Kamila Strójwąsa OCD i koncelebrowana przez pozostałych obecnych Ojców. Oprawę muzyczną zapewnił pan Robert Hauptmann, organista z Bazyliki Mniejszej OO. Karmelitów Bosych w Poznaniu.
Po zakończeniu modlitw udaliśmy się wszyscy na zewnątrz, gdzie można było zjeść przygotowaną przez miejscowe gospodynie zupę i pyszne ciasta, a także napić się herbaty lub kawy. Był to też czas na rozmowy i poznawanie się nawzajem.
Powrót
Na godzinę 15:00 był zaplanowany Akatyst ku czci św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najśw. Oblicza, a po nim procesja. Niestety ze względu na czas, w jakim nasz kierowca musiał się zmieścić, musieliśmy wyjechać już na samym początku Akatystu. Z wielkim żalem opuściliśmy klasztor, zostawiając w nim ojca Grzegorza, a zabierając ojca Jacka Olszewskiego OCD, naszego Ojca Asystenta, który powracał właśnie z urlopu. Droga powrotna minęła szybko, jako że tym razem jechaliśmy autostradą. Odmówiliśmy wspólnie pierwszosobotni różaniec oraz odprawiliśmy rozmyślanie. Po przerwie na posiłek odmówiliśmy też wspólnie Nieszpory i odśpiewaliśmy Salve Regina.
Kiedy wreszcie około godziny 21:00 dotarliśmy pod klasztor na Racławickiej, żal nam było kończyć rozmowy i się rozstawać, pomimo tego, że już niedługo spotkamy się na uroczystościach Matki Bożej Szkaplerznej, a potem wspólnie powitamy relikwie, kiedy przybędą one do Warszawy. Najpierw jednak czeka nas smutniejsze spotkanie, podczas którego pożegnamy naszą Iwonkę, odprowadzając ją na jej ostatnią drogę. Tymczasem jednak wróciliśmy do domu wiedząc, że zapamiętamy tę wyprawę na długo.
