W dniach 23-26 lipca 2026r. (od czwartku do niedzieli) w Avila – na ziemi Teresy i Jana od Krzyża – prawie 1000 osób z 80 krajów i 5 kontynentów uczestniczyło w światowym spotkaniu świeckich karmelitów. (I jeżeli ta pierwsza liczba uczestników spotkania niekiedy pobrzmiewała jako 800 osób a jeszcze innym razem – 900, w zależności od tego, kto mówił o wydarzeniu, to dwie kolejne były już niezmienne).
Hasło spotkania brzmiało: „Świadkowie doświadczenia Boga: tożsamość i misja”, co okazało się być nie jakąś wydumaną teorią a praktyką/konkretem i „było odczuwalne w kontakcie z poznanymi osobami, bez względu na język, rasę czy kontynent”. Wszyscy doświadczaliśmy tego, że „jesteśmy dziećmi Boga, siostrami i braćmi Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, zaproszonymi do dawania świadectwa życia z Bogiem i w Bogu. W sposób szczególny w moje serce zapadły usłyszane słowa: Cristo al centro, oración, perdón, formación, corresposabilidad, amor concreto, escuchar [tj. Chrystus w centrum, modlitwa, przebaczenie, formacja, współodpowiedzialność, konkretna miłość, słuchanie], niech będą mi/nam drogowskazem ku stawaniu się coraz bardziej autentycznymi świadkami Chrystusa. Wspólne podążanie śladami NM, św. Teresy, nie tylko po ziemi hiszpańskiej, lecz i w życiu każdego z nas, niech będzie umocnieniem ku wzajemnej miłości oraz jedności” – powiedziała jedna z osób obecnych na spotkaniu.
W spotkaniu uczestniczył Generał Zakonu (o. Miguel María Márquez Calle OCD), Delegat Generalny ds.OCDS (o. Ramiro Casale OCD), Asystenci wspólnot, oo. Delegaci z poszczególnych Prowincji oraz świeccy karmelici. Najwięcej świeckich karmelitów przybyło ze Stanów Zjednoczonych (120-u), Hiszpanii (80-u), z Włoch (70-u), Francji (40-u) oraz z Meksyku i Polski (po 30 osób). A samo spotkanie (i liczba przybyłych) świadczy na pewno o aktualności i uniwersalności przesłania dwóch mistyków z Avili na każdym kontynencie.
Spotkanie było zaplanowane z wielkim rozmachem – składały się na nie konferencje, wspólne modlitwy, wycieczki i mnóstwo atrakcji o charakterze kulturalnym. Było też wspólne picie kawy i jedzenie obiadu, i mnóstwo czasu na rozmowy i zaprzyjaźnianie się, a także na uwiecznianie tych niepowtarzalnych chwil na fotografiach.
* * *
Czym było dla nas to spotkanie? – Kilka osób nadesłało mi swoje refleksje…
Dla każdego było trochę czymś innym. I każdy z uczestników akcentował trochę co innego. Dla jednych najważniejsze były: konferencje (poświęcone np. „Tożsamości świeckiego karmelity”, „Poczuciu przynależności i współodpowiedzialności”, „Modlitwie, braterstwu i komunii”, „Twórczej wierności jako misji OCDS w Kościele, Zakonie i świecie”) i zasłyszane na nich treści (np.: ta, że „mamy być w świecie świadkami obecności Jezusa” oraz że „bycie w Karmelu nie jest drogą indywidualną, ale wzrastaniem we wspólnocie i dla wspólnoty i Kościoła” i w podobnym tonie: „jesteśmy częścią wspólnoty Świeckiego Karmelu, w której istotna jest miłość”. Równie ważne było przypomnienie o istocie życia w Bożej obecności pośród codzienności i zwykłych spraw).
Niewątpliwie szczególne miejsce w czasie spotkania zajmowały wspólne Eucharystie, modlitwy i Adoracje Najświętszego Sakramentu.
Byli tacy, dla których niebagatelne znaczenie miały wycieczki do miejsc związanych z św. Teresą od Jezusa i św. Janem od Krzyża (np. do określonych fundacji terezjańskich, miejsc pochówku Świętych i inne, np. wycieczki do Alba de Tormes, Segovi, Medina del Campo, Fontiveros, Salamanki czy Duruelo.
Istotnym uzupełnieniem całości był nasz udział w wydarzeniach artystycznych towarzyszących spotkaniu (np. w musicalu poświęconym św. Janowi od Krzyża, spektaklu światło-dźwięk opartym na biografii Teresy od Jezusa, w wystawie obrazów zainspirowanych przez konkretne dzieła Jana od Krzyża, np. Pieśń duchową lub Żywy płomień miłości).
Ważna była możliwość poznania się w wymiarze międzynarodowym, ale też dzielenie się różnymi sposobami życia tym samym charyzmatem. (Ktoś stwierdził, że to był dla niego „wyjątkowy czas ubogacającego spotkania, pełen braterskiej miłości i serdeczności oraz wzajemnego dzielenia się Bogiem oraz prozą życia”). I w tym wymiarze poznania ważne było szczególne braterstwo, które zrodziło się także między nami – Polakami z tej samej Prowincji – a które przejawiało się np. w tym, że nikt nie czuł się opuszczony i samotny: wzajemnie sobie pomagaliśmy (ktoś kupił bilety samolotowe, zarezerwował miejsca noclegowe, ktoś inny użyczył swojego telefonu z funkcją tłumacza, a jeszcze ktoś inny zorganizował leki, gdy ktoś poczuł się źle… ktoś przenocował u siebie kilka osób przed wyjazdem, ktoś podpowiedział, podprowadził, pomógł odnaleźć drogę…). Ktoś wreszcie podsumował to jednym zdaniem, że ten czas „wspólnego podążania śladami NM, św. Teresy od Jezusa był – dla niego – czasem wrażliwości serc, wsparcia, pomocy, dobrego słowa; czasem odnowy wiary, życia przyrzeczeniami, dzielenia się sobą i patrzenia na świat oczami serca”.
A jeszcze dla innych istotne było „spotkanie” z Teresą i Janem w miejscach i przy rzeczach z nimi związanych (w muzeum poświęconym Teresie np. przy pismach Teresy, przy obrazie Samarytanki przy studni – obrazie kontemplowanym przez Teresę wielokrotnie w klasztorze Wcielenia… przy kracie, w miejscu gdzie spowiadała się przed Janem…), a te „spotkania” były tak intensywne i wyraziste, że chciałoby się zakrzyknąć, że nasze SPOJRZENIA SKRZYŻOWAŁY SIĘ!
Jeszcze inni uczestnicy akcentowali narodziny jakichś wyzwań dla siebie, które tam zostały nazwane. Mocno wybrzmiało to w stwierdzeniu: „Pobyt w Avila to był czas formacji ducha Karmelu w nas, wspólnego wzrastania, rodzenia się na nowo – w tym, czego Bóg od nas chce (…), czas świadomości, że nie dzielimy życia na życie duchowe i codzienność oderwaną od Ducha, ale integrujemy różne obszary i modlitwą przenikamy całe życie”.
A tuż obok, w prowincji Avila, szalał pożar… I miejsce naszej początkowej sjesty (obiadu) zamieniono w miejsce pobytu dla osób ewakuowanych z terenów zagrożonych, a kiedy w poniedziałek (27.07.) skoro świt opuściliśmy miasto, szary dym i swąd spalenizny dotarły za jego mury… Proza życia (groźna i niebezpieczna) przeniknęła do tego niezwykłego miejsca i zaczęła mu zagrażać.













