W 1. sobotę lipca, tj.5.07.2025r, pojechaliśmy do Zamartego – do sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, które jest kościołem jubileuszowym i w którym można uzyskać odpust zupełny.
POJECHALIŚMY… z różnych powodów: z pragnienia corocznego spotkania z Maryją w sanktuarium Jej poświęconym lub z potrzeby ponownego nawiedzenia tego miejsca… Pojechaliśmy, bo wiedzieliśmy, że Eucharystia będzie sprawowana m. in. za o. Roberta Marciniaka i o. Romana Hernogę (dziękczynna za ich wieloletnią posługę na rzecz Świeckiego Karmelu), a także „imieninowa” za o.Kamila (o Boże błogosławieństwo i opiekę Maryi dla niego)…
Pojechaliśmy spotkać się z tymi, którzy noszą szkaplerz karmelitański i dołożyć cegiełkę do przyjaźni i braterstwa ogólnozakonnego i świeckokarmelitańskiego, wreszcie także wspólnotowego.
Pojechaliśmy z powodów przyziemnych i mniej przyziemnych, a zostaliśmy skonfrontowani z pytaniami ponadczasowymi i ogólnoludzkimi, a także duchowymi: o naszą tożsamość, podmiotowość, głębię relacji, nadzieję i jej budowanie, wdzięczność… a także o nasz strój, a właściwie jego istotę – o to, jak go postrzegamy i jak ważny jest dla budowania naszej tożsamości i podmiotowości. I to pytanie zadał nam o.Gabriel Wójcicki OCD, którego prelekcję wysłuchaliśmy przed Eucharystią sprawowaną w samo południe przez N.O. Prowincjała, o. Łukasza Kansego OCD.
Za o. Gabrielem przystaliśmy na podział stroju na ten, który świadomie wybieramy i ten inny – ważniejszy, choć niewidoczny – podarowany nam przez Maryję. I jeżeli ten pierwszy czyni nas „zewnętrznie” pewnymi siebie lub zakompleksionym, to dopiero ten drugi – podpowiadał prelegent – scala nas, formuje, czyni harmonijnymi, włącza w rodzinę, czyni „zaopiekowanymi” przez Maryję, a nawet podobnymi DO Niej… Skłania też do zwracania się do Niej z ufnością i poufałością, z dziecięcą
otwartością i zażyłością. I to za sprawą stroju – w tym drugim znaczeniu – dokonują się małe i wielkie
cuda. Znakomicie oddawał to Akt zawierzenia Matce Bożej Szkaplerznej:
Święta dziewico Maryjo, (…)
Ucz mnie być podobnym do Ciebie,
być prostym, otwartym i czystym sercem – jak Ty.
Pomóż mi formować moje wnętrze na wzór Twego serca,
tak, abym moje myśli, uczucia i pragnienia
wyzwolił z niewoli zajmowania się sobą (…)
Wskaż mi drogę do wewnętrznej ciszy,
gdzie będę mógł chwalić i radować Boga tak jak Ty.
O. Prowincjał, zapraszając do Zamartego, przypomniał słowa papieża Franciszka z bulli ogłaszającej Jubileusz roku 2025, w której to Ojciec Św. napisał: Nadzieja jest obecna w sercu każdego człowieka jako pragnienie i oczekiwanie dobra, nawet jeśli nie wie, co przyniesie ze sobą jutro. Cytując je, o. Prowincjał wskazywał na naszą szczególną rolę w tym wyjątkowym Roku Łaski: bycia (i stawania się) pielgrzymami nadziei, którzy z nadzieją patrzą na teraźniejszość i w przyszłość, bo są otwarci na
łaski ofiarowane przez Boga, wreszcie sami chcą być tymi, którzy innym przynoszą dar Bożej obecności.
W czasie kazania o. Prowincjał kontynuował (rozpoczętą przed rokiem) refleksję nad słowami Prefacji z uroczystości MB z Góry Karmel o byciu okrytymi przez Maryję Jej szatą, ale głównie o byciu NA WZÓR Maryi w Jej ustawicznym wielorakim rozważaniu Słowa Bożego (które sprowadza się do zachowywania Go, przechowywania, powtarzania, pielęgnowania, a także zgłębiania).
O. Prowincjał odniósł się też do słów z „Reguły pierwotnej”: „Wszyscy mają przebywać osobno w swoich celach lub przy nich, oddając się w dzień i w nocy rozważaniu Prawa Bożego (por. Ps 1,2; Joz 1,8) i czuwaniu na modlitwach (por. 1P 4,7), chyba że czymś innym słusznym wypadnie się zająć”, a skupił się na odwołaniu do Ps 1,1-2, które podpowiada Reguła:
Szczęśliwy mąż,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
nie siada w kręgu szyderców,
lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
Nie da się rozmyślać nad Prawem Pańskim dniem i nocą – przekonywał o.Prowincjał – jeżeli nie będzie się przestrzegało kilku prostych zasad, które psalmista zapisał w 1. wersecie: KONIECZNE jest odcięcie się od rad występnych, unikanie dróg grzeszników i niezasiadanie pośród szyderców… bo inaczej: NIE DA SIĘ rozważać Słowa Bożego… a nawet więcej: jeżeli nie podejmie się pracy nad własnym wnętrzem, swego rodzaju wyrzeczenia, a nawet ascezy, będzie to i trudne, i niemalże
niemożliwe.
Przyjechaliśmy do Zamartego z „kurzem” codzienności i zabiegania na sobie, a odjeżdżaliśmy wyrwani z pędu i zatrzymani na TU i TERAZ, z pewny Programem NA DZIŚ I NA ZAWSZE… co do Maryi, modlitwy, codziennych wyborów, nadziei i tożsamości… i tego wszystkiego, co każdy z nas indywidualnie usłyszał i doświadczył.







































