Wytrąceni ze świętego spokoju, czyli… 11 Spotkanie Prowincjalne Świeckiego Karmelu

27 lutego 2026
| Prowincja |

Jak prowadzić pracę nad własnym wnętrzem? Jak budować dobrą/„zdrową” duchowość? Jak zawalczyć o własną dojrzałość? O co pytać siebie w codziennym rachunku sumienia? Jak „sprawdzić” (a przynajmniej próbować sprawdzić), czy jest się osobą dojrzałą emocjonalnie? Co stanowi fundament do pracy nad sobą? Jak budować dobrą duchowość jako pewien proces, a nie dobrostan, który się osiąga? Czy mimo wszystko można/warto czytać książki o objawieniach prywatnych? Czy czytanie ich szkodzi nam i naszej duchowości? – na te i podobne pytania mogliśmy pozyskać odpowiedź, ale przede wszystkim: te i podobne pytania mogliśmy sobie postawić, jak i te i podobne kwestie pojawiły się w kręgu naszego myślenia… a przede wszystkim: pojawiła się MOCNA ZACHĘTA do stawiania sobie ważnych pytań, ale też poszukiwania na nie odpowiedzi, a głównie zachęta do zawalczenia o własne wnętrze, duchowość, własną dojrzałość, o pracę nad sobą, przemianę… Pojawiła się też kwestia dużej moralnej odpowiedzialności za własny wzrost i duchowe dojrzewanie.

Były podpowiedzi lekturowe (te oczywiste, najważniejsze i mniej oczywiste): Pismo Św., Katechizm Kościoła Katolickiego, Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, dokument Komisji Nauki Wiary KEP „O właściwym rozumieniu chrześcijańskiej religijności”, Patologia duchowości ks. Krzysztofa Grzywocza i inne.Były obszerne cytaty z Jana od Krzyża, Teresy Wielkiej, Benedykta XVI, ale też z listu o. Generała (z 15.10.2024r. o potrzebie studiowania i pracy intelektualnej) i inne.

A to wszystko miało miejsce w piątkowy wieczór, 27 lutego o godz. 19.30, przed ekranami komputerów, w czasie 11. wirtualnego Spotkania Prowincjalnego, kiedy najpierw wysłuchaliśmy wykładu o. Józefa Tracza o „Zdrowej i chorej duchowości”, a następnie mogliśmy dopytać o różne kwestie, a było nas, świeckich karmelitów Prow. Warszawskiej, 86-ciu i więcej… Jak zwykle szwankował sprzęt, zawieszała się słyszalność, a mimo to trwaliśmy, bowiem nauczyliśmy się, że spotkania te mocno w nas rezonują jeszcze długo po ich zakończeniu i – w co chcę mocno wierzyć – przemieniają nasze życie.

A atmosfera tych spotkań (i pewna ich tajemnica) polega na tym, że nikt nie boi się pytać o to, co dla niego ważne, ale też – co o wiele ważniejsze – one inicjują pracę, prowokują myślenie (skutecznie wytrącają ze stanu błogiego świętego spokoju), a także stawiają do pionu, stawiają w prawdzie, skłaniają do rachunku sumienia… z „pracy” intelektualnej, czytania i studiowania, z pozyskiwania wiedzy teologicznej i nauki Kościoła jako kształtujących naszą tożsamość karmelitańską, ale też pomagają poznać i pokochać Tego, o Którym wiemy, że nas miłuje.